mołdawia1
14 stycznia 2014 | przez Ariel Wolanowski
Mołdawia winem i życzliwością pachnąca.

Mołdawia winem i życzliwością pachnąca.

Jakby się ta podróż nie rozpoczęła od samego początku było dobrze, nie rozumiem czasami ilości wydarzeń wokół, łańcuszku połączeń i interakcji jakie zachodzą pomiędzy nami – ludźmi. Uśmiech, miłe słowo, spojrzenie, są kluczem do duszy i serca wielu z nas. Tak było i tym razem kiedy trafiłem do Cricovej. Po pierwsze okazało się, że nie ma wolnych miejsc na dzisiejsze pokazy, najbliższe za tydzień a wszystkie wjazdy i tak należy rezerwować – skąd mogłem wiedzieć, jak, gdzie i kiedy, ja? Nieogarnięty i nie planujący? Ale jak już wspomniałem wystarczyło spojrzenie, uśmiech i długowłosa brunetka wypowiedziała magiczne – one minute :)

Po kwadransie siedziałem już w rozpędzonym autobusiku  zbliżającego się do tunelu w ziemi! Wow, gdzie ja jestem?

To może od początku? W Odessie zimno, deszczowo i bez słońca, ewakuowałem się więc na Mołdawię a konkretniej Kiszyniów. Od znajomych poznanych w busie usłyszałem, że jak już tu jestem to koniecznie muszę zobaczyć Cricowe, mówili częstując mnie różowym winem… wino całkiem nieźle smakowało…2 dni potem pod bramami Crivcovy gotowy i zwarty czekałem by odkryć tajemnicę czyhającą pod ziemią.

Krótko i na temat! Jeśli szukacie pomysłów na wakacje proponuję zerknąć na mapę wschodniej Europy –  Mołdawię. Jeden z najbardziej ubogich krajów, za taki przynajmniej uważany, ma sporo do zaoferowania. Czar tego państwa polega na lekkości w podchodzeniu do spraw, które rozgrywają się wokół. Spowita w ciemnościach Mołdawia przez wielu określana jako niebezpieczna, w rzeczywistości oferuje to, czego dziś na zachodzie najbardziej brakuje – otwartości, gościnności i  życzliwości płynącej z serc! Zanim na dobre zacząłem ucztę z winem, wysłuchałem historii o piwnicach. Przez miliony lat w miejscu gdzie dziś chodzimy suchą stopą było Morze, którego pozostałością są wapienne muszlowce. Nawet w podziemnych ciemnościach tu i ówdzie można było dojrzeć zastygłe skorupiaki, muszle. Dzięki muszlowcu, który wydobywany był tu już od kilku wieków, powstały korytarze o długości ponad 120 km. Nie będę Wam odbierał przyjemności i zabawy jaka czeka na Was tam w Cricovvie! Podziemne tunele, uliczki, beczki z winem wyłaniające się z ciemności, aż wreszcie produkcja podziemna, to wszystko sprawia, że mamy do czynienia z podziemnym magicznym miasteczkiem. Każdego dnia historia Cricovy  toczy się dalej  – od kolejnej butelki szampana czy wina. O tym, że można spędzić fascynującą przygodę 90 m pod ziemią niech świadczy fakt, że nawet jak się zgubiłem w labiryncie uliczek i korytarzy to zamiast bury dostałem butelkę wina… Gratis! :)

Ariel Wolanowski

Podróżnik i dziennikarz. Kocha jeść. Uwielbia gotować. Nieustraszony tropiciel egzotycznych smaków przemierza świat wzdłuż i wszerz, a do każdego nowego miejsca wślizguje się kuchennymi drzwiami.

Napisz komentarz

— wymagane *

— wymagane *