1597487_609809725723633_642848505_o
24 lutego 2014 | przez Katarzyna Wrońska
Darek Kuźniak – portrety szefów kuchni

PORTRETY SZEFÓW KUCHNI – DARIUSZ KUŹNIAK

Miał zostać dowódcą, a został chefem. W szkole był niepokornym urwisem, ale szybko nawiązywał kontakty z rówieśnikami. Przebył długą drogę przez piekło gastronomii, jego droga do kariery nie zawsze była usłana różami. Toczył walkę z restauratorami i nie dał się zmienić. O jego wybitnych umiejetnościach kulinarnych świadczy zajęcie II miejsca w programie TOP CHEF. Dotarł, do finału. Oto opowieść o Darku, szefie kuchni, który jest jak wulkan w czasie erupcji.

autor: Izabela Sikorska – Garbień

d3 (680x1024)

Darek niedawno zakończył swoją przygodę  z programem TOP CHEF, docierając do samego finału.  Wchodzę do mieszkania Darka i jego przyszłej żony w Warszawie. To dla niej wyprowadził się z Łodzi. Po domu przechadza się czarna kotka i tylko ona jest tu czarna. Wszystko inne jest wesołe i kolorowe. W korytarzu wisi kolekcja kolorowych okularów przeciwsłonecznych Olgi , dookoła jest dużo zdjęć, na stole leżą książki, wnętrza wypełnia rytmiczna  muzyka w klimacie deep house. Jest wyjątkowo mroźny dzień. W towarzystwie filiżanki gorącej herbaty rozpoczynamy rozmowę.

Izabela: Dlaczego zostałeś kucharzem?

Darek: Nie miałem tego w planach. Tak naprawdę chciałem zostać gangsterem, policjantem i strażakiem (śmiech) ….  Ewentualnie super-bohaterem, broniącym niewinne istoty, w głębi duszy marzyłem o sportowej karierze i towarzyszacej jej rywalizacji, jestem typem „zawodnika”, który kocha adrenalinę.

Izabela: Czemu więc nie odtworzył mi drzwi facet w mundurze?

Darek: Bo się zakochał i tak został kucharzem….  Żartuję :)

Prawda jest taka, że od dziecka byłem bardzo kreatywny, miałem wiele pomysłów, które nie zawsze były rozsądne, popełniajac liczne błędy, wyciągałem z nich wnioski i starałem się ich niepowielać. Po sąsiedzku mieszkał ze mną kumpel ze szkolnej ławki. Strasznie rozrabialiśmy. Ze względu na nasze wybryki, po przejściu do IV klasy nasze mamy były zobligowane raz w tygodniu stawiać się w szkole. Wszystkie zwariowane sytuacje negatywnie wpływały na ocenę mojego zachowania. Notorycznie z ust mojej wychowawczyni słyszałem, że jestem zdolnym leniem, zawsze uświadamiała mnie, że mam potencjał, z którego nie korzystam. Swoją naukę chciałem kontynuować w tak zwanej „samochodówce”, po długich rozmowach z mamą postanowiłem iść do technikum gastronomicznego. Mama powtarzała: „od siódmego roku życia coś gotujesz, będziesz w tym dobry, zobaczysz”.  Pomyślałem, że w sumie, czemu nie. Mama jak zawsze miała racje tylko zapomniała dodać, że życie i czerwone kartki w kalendarzu to ciągła praca, a nie zabawa… (uśmiech).

Izabela: Nie wyglądasz na lenia.

Darek: Bo nim nie jestem. Lubię pracę, ale tylko wymagającą  kreatywnego myślenia i ruchu, bo nuda jest moim wrogiem. W życiu nie ma miejsca na monotonie, trzeba działać i jeszcze raz działać.

W trakcie edukacji w szkole średniej odbyłem praktyki w kuchni węgierskiej, a inspiracją do tworzenia i komponowania nowych samaków było poznanie kucharzy z Chin. Skończyło to moje podręcznikowe myślenie o gotowaniu, a to za sprawą ich szybkości i precyzji we władaniu nożem i tasakiem.  Poznałem też nowe smaki i sposoby obróbki dań. To właśnie wtedy zdecydowałem, że będę inicjatorem tworzenia sztuki kulinarnej,

Do dalszego rozwoju skoniły mnie opinie rodziny i przyjaciół, którzy zachwycali się tworzonymi daniami, na które składało się tak wiele smaków. To oni właśnie przekonali mnie do zawodu kucharza, a później wspierali w lepszych i gorszych chwilach. Przełomowym momentem w początkach mojego eksperymentowania w łączeniu smaków była studniówka mojej siostry, gdzie miałem możliwość stworzenia i przygotowania autorskiego menu. Moje pomysły zyskały w oczach wszystkich Gości, którzy przyszli podziękować i życzyć sukcesów.   Pomyślałem wtedy, Darek to Twoja droga w życiu. Znalazłeś ją!

Jestem ambitny, zawsze wszystko chce robić najlepiej, dać z siebie 100%, niestety nie zawsze w życiu jest z górki, wielu restauratorów nie podzielało moich autorskich smaków i podejścia to gotowania. Ich priorytetem było podawanie czegoś, co ma tylko smakować, a nie musi wygladać. Jak wyżej wspomniałem tkwi we mnie temperament sportowca a w sporcie chodzi o to, żeby walczyć, doskonalić się i osiagać wyżyny swoich umiejetności.

Izabela: Czemu zgłosiłeś się do programu TOP CHEF?

Darek: Stówka! ( śmiech) …. Chciałem się sprawdzić. Czy dam radę?!  Z decyzją było dokładnie tak, jak z moim pierwszym wyjazdem za granicę. Wziąłem telefon, wyszedłem z pracy i pojechałem do Anglii.

TOP CHEF to było jak lądowanie na innej planecie, chciałem znaleźc się w innym wymiarze. Najtrudniejsze było czekanie… Czas mi się dłużył a ja nie umiem usiedzieć w miejscu. Roznosiło mnie od środka. Perspektywa rywalizacji, poznanie nowych ludzi, ich charakterów, wymiana doświadczeniami podczas trwania programu wynagrodziła mi czas oczekiwania, stres i wewnętrzny niepokój. Ocena specjalistów, pochwały, krytyka, sugestie ze strony jury uważam za bezcenne. Telewizja  od kuchni, to cos niesamowitego. Nie spodziewałem się, ze nakręcenie jednego odcinka wymaga tyle wysiłku ze strony całego sztabu ludzi. Zobaczyłem jak trudno jest gotować, kiedy oko kamery śledzi wszystkie moje ruchy, odczuwałem presje ze strony operatora, który bacznie mnie rejestrował, na szczęście trema w połowie ustąpiła… Zaprzyjaźniłem się z operatorem ( uśmiech).

TOP CHEF to była wielka przygoda i powtórzyłbym ją jeszcze raz. Po programie wielu ludzi zgłaszało się do mnie o pomoc i wsparcie w poprowadzeniu restauracju. Już w trakcie trwania programu przestałem być bezrobotnym szefem kuchni, dostałem propozycję poprowadzenia grupy młodych kucharzy, którzy mieli wiele ambicji w restauracji L’arc. Wprowadziłem tam wiele innowacji, zwiększyłem liczebność zespołu i tradycyjne dania zastapiłem swoimi smakami.

Izabela: Jaki jest Darek dziś?

Darek: Chyba zawsze taki sam. Spontaniczny, narwaniec, czasem lekkoduch, który nie potrafi bezczynnie usiedzieć w jednym miejscu. Moje życie na co dzień to jedna, wielka przygoda.  Cały czas się uczę, staram się nie poddawać i spełniać swoje marzenia. Poza pracą w restauracji L’arc dużo podróżuję, prowadzę pokazy kulinarne w restauracjach na terenie Polski. Mam mozliwość zaprezentowania wachlarza swoich umiejetności, pokazania tego, że danie musi smakować, a swoim wyglądem i estetyką wykonania wyrażać smak. Lubię wszystkiego spróbować: słodko, ostro, krwiście. Trochę  ze mnie marzyciel. Ale przecież marzenia sie spełniaja, tylko trzeba do nich dążyć … ślub, dziecko i  zarażanie ludzi gotowaniem … to jest to, co chcę osiągnąć aby czuć się spełnionym.

Izabela: Czym jest dla Ciebie jedzenie?

Darek:  Jedzenie jest dla mnie czymś co pozwala mi się spełniać w kuchni .

Malowanie jedzieniem :)

 

Zobacz zdjęcia:

Katarzyna Wrońska

Dziennikarka, Redaktor Cukierenki Hedonistka i smakoszka. Blogerka – autorka serwisu kulinarnego. Z wykształcenia mgr ekonomii, z zamiłowania kucharka o zapędach dziennikarskich. Ciekawska i dociekliwa. Uzależniona od słodyczy. Kolekcjonuje przepisy oraz literaturę kulinarną. Zobacz nasz zespół

Napisz komentarz

— wymagane *

— wymagane *